Minibrowary czy też precyzyjnie określając browary restauracyjne to miejsca, w których wraca się do korzeni piwowarstwa. Po pierwsze: piwa które są tu wytwarzane, sprzedawane są na miejscu i tylko sporadycznie zdarza się, by osiągalne były poza minibrowarem. To powrót zatem do czasów, gdy każda gospoda oferowała warzone przez siebie lub przynajmniej pochodzące z pobliskiego browaru piwo. Po drugie: miejsca te niwelują powstałą wskutek rewolucji przemysłowej separację browaru od jego klientów. W browarach restauracyjnych naocznie możemy obserwować proces warzenia piwa, a także wymieniać uwagi z ludźmi, którzy je dla nas przygotowują. Odtworzony został więc bezpośredni kontakt między piwowarem a piwoszem, sądzę że rzecz satysfakcjonująca dla obydwu stron.
No i last but not least samo piwo. Przede wszystkim warzone wyłącznie z naturalnych składników i w sposób tradycyjny, wykluczający zabiegi typu pasteryzacja czy nawet filtracja, nie wspominając już o metodach stosowanych w koncernowych fabrykach. Piwo tutaj w większości serwowane jest z tanków leżakowych, więc bardziej świeżego już mieć nie można. Co istotne, minibrowary warzą kilka różnorodnych gatunków piw spotykanych zazwyczaj jedynie w wersjach butelkowych, a jeśli nawet spotkamy gdzieś wersje lane hefeweizena, stouta czy ale’a to zazwyczaj będą to piwa zagraniczne.
Boom na tego typu miejsca w Polsce nastąpił po roku 2005 – od tego czasu powstało 28 spośród ogólnej liczby 31 krajowych minibrowarów. Załamanie na rynkach finansowych mające miejsce pod koniec 2009 roku dało o sobie znać i w 2010 roku tempo uruchamiania nowych browarów zmalało. Kolejny rok przyniósł jednak spodziewane ożywienie i obecnie jesteśmy świadkami otwierania kolejnych lokali z własnym piwem. Jednocześnie daje się zauważyć niepokojące zjawisko względnie słabej różnorodności i jakości oferowanych piw. Ma to niewątpliwie związek z brakiem w nowo otwieranych minibrowarach doświadczonych piwowarów, mogących warzyć piwa na odpowiednio wysokim poziomie. W ostatnim czasie wydaje się, że akcent przesunięty został na browary kontraktowe czyli przedsięwzięcia piwnych pasjonatów warzących w zaprzyjaźnionych małych browarach. Projekty Pinta oraz AleBrowar dokonały sporego zamieszania na krajowym rynku i obecnie to one dokonują największych zmian w naszej piwnej kulturze.
Nie ulega wątpliwości, że jest miejsce na kolejne browary restauracyjne. Wystarczy tylko wspomnieć, że w Czechach liczących 4 razy mniej ludności funkcjonuje już blisko 100 restauracyjnych browarów, nie mówiąc już o Niemczech, gdzie ilość lokali serwujących własne piwo liczona jest w setkach.
Miejmy więc nadzieję, że nowych minibrowarów będzie w naszym kraju nadal przybywać i że będą one warzyć coraz lepsze, ciekawsze i dostępne cenowo piwa!

*docent – czyli Michał Maranda. Miłośnik piwa, piwny podróżnik. Znany co poniektórym z forum największego ogólnopolskiego serwisu piwnego browar.biz. Autor strony Piwna Praha, poświęconej praskim lokalom z dobrym piwem oraz witryny Piwne Czechy, przedstawiającej zwizytowane małe i średnie czeskie browary. Zamieszkuje w Wa-wie.